Efektywnie lecząc, dobrze uczyć i służyć nauce
Opinia Pacjentki Kliniki Rehabilitacji
Za troskliwą opiekę, podejście do pacjentów: serdeczne, miłe. Po raz pierwszy byłam na rehabilitacji, dziękuję sistrom, lekarzom i rehabilitantom.
Wspaniałej Pani dr Kaczmarek oraz całemu Zespołowi lekarzy Kliniki Rehabilitacji, którzy codziennie nami się zajmują, wysłuchują, badają, prognozują stan zbolałego ciała, ku zdrowiu kierują. Za wiedzę, praktykę, właściwy stosunek do chorych i dobą atmosferę. Dziękuję!
„Siostry” – pielęgniarki medyczne, młode, śliczne, często chodzące w rytm serca bicia, w większości „galopujące” i na odległość zgadujące co nas pacjentów „gniecie”.
W tym niewielkim gronie Pani Oddziałowa „nie w tonie smyczkiem, mądrze dyryguje i problemy rozwiązuje.
Doceniam, szanuję i radość w sercu czuję, że byłam Waszą mało upierdliwą pacjentką z kozią nóżką, świnką Pigi (zastawka).
Wasza obecność i praca nas umysł wzbogaca, często odejmuje też lata – gdy w życiorysie pacjenta pojawia się napis choroba, czyli strata.
Wykonujące piękny zawód – opieka na chorymi (często dokuczliwymi i leżącymi), odczuwacie ulgę gdy odpowiadamy – już mniej cierpimy, po 2 litry dziennie pijemy, coraz lepiej się czujemy.
Dziękuję!
Bardzo serdecznie myślę również o całej grupie młodych i zdolnych fizjoterapeutach wykonujących swój zawód, którzy nasze słabe ciała umieszczają w kleszcze wiszące lub stojące, umacniają w pionie, relaksują czasem katują.
Za wyrozumiałość i życzliwe podejście.
Dziękuję!
Wyrazy podziękowania składam również Paniom, które od samego rana wjeżdżają swoim nowoczesnym pojazdem mechanicznym kolorowo ślicznym i odmładzają nasze salony, dbające cały dzień o higienę i porządek.
Paniom kierującym pojazdem nr 2 zwanym Batorym (zdarza się, że osiada na mieliźnie i wjeżdża trochę później) za ciepłe i świeże jedzonko a uśmiech na twarzy jak słonko. Czasami jesteśmy wybredni i trochę wredni, grymasimy ale zdrowiejemy.
Dziękujemy!
Przedstawiając własne spostrzeżenia i przeżycia – długa była moja droga do lepszego życia. Na terenie UCK leżakuję od dnia operacji serca tj. od 29.01.2010 r. W tym czasie przeszłam 5 oddziałów. Przebywałam więc wśród różnych pacjentów i uzdrawiających młodych lekarzy, o czym pacjent marzy. Otóż tu w Klinice Rehabilitacji zostałam postawiona do właściwego pionu, odzyskałam siły fizyczne i psychiczne. Dobra atmosfera, właściwy kontakt z lekarzami, siostrami i pacjentami pozwala na wyciszenie, zrozumienie i szczere dziękczynienie.
Pacjentka Sali nr 3.
Regina L.
Gdańsk, 12.05.2010r.”