Efektywnie lecząc, dobrze uczyć i służyć nauce
Chciałabym wyrazić swój podziw dla profesjonalizmu całego personelu
Jestem matką czteroletniej dziewczynki – Zuzi – która zachorowała na małopłytkowość krwi. Muszę przyznać, że kiedy zupełnie nagle i nieoczekiwanie wieczorem 25.11.08 roku trafiliśmy na Oddział Hematologii, Onkologii i Endokrynologii Gdańskiej Akademii Medycznej byłam przerażona. Dziś – kiedy już jesteśmy z naszym Dzieckiem w domu - chciałabym wyrazić swój podziw dla profesjonalizmu całego personelu oraz opieki, jaką Zuzia miała w szpitalu.

Jestem matką czteroletniej dziewczynki – Zuzi – która zachorowała na małopłytkowość krwi. Muszę przyznać, że kiedy zupełnie nagle i nieoczekiwanie wieczorem 25.11.08 roku trafiliśmy na Oddział Hematologii, Onkologii i Endokrynologii Gdańskiej Akademii Medycznej byłam przerażona.

Dziś – kiedy już jesteśmy z naszym Dzieckiem w domu - chciałabym wyrazić swój podziw dla profesjonalizmu całego personelu oraz opieki, jaką Zuzia miała w szpitalu. Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim podejściem do pacjenta i jego rodziny. Zarówno lekarze, jak i pielęgniarki zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Przez dwa tygodnie pobytu na oddziale spotykałam się jedynie z serdecznością, życzliwością i zrozumieniem. Sytuacja, w której się znalazłam była dla mnie ogromnie trudna. Ciężko zachować zimną krew i ukrywać swe zagubienie widząc cierpiące własne Dziecko. Tu chciałam szczególnie podziękować opiekującej się Zuzią Pani Doktor Magdalenie Szalewskiej, która widziała moje łzy, była świadkiem mojej słabości, ale zawsze miała cierpliwość dla mnie, moich obaw i wątpliwości. Podziwiam również umiejętność rozmawiania Pani Doktor z dziećmi, Jej profesjonalizm; zawsze miałam zaufanie do decyzji Pani Doktor; zawsze na bieżąco byłam informowana o wynikach, ich znaczeniu i wynikającym z nich dalszym postępowaniu.

Na oddziale panuje prawdziwie domowa, rodzinna atmosfera. Nie ma tu szpitalnej, sterylnej bieli; zastąpiły ją kolorowe obrazki na ścianach. Nie ma nudy, odliczania każdej minuty i życia od badania do badania, od leku do leku; jest za to wspaniała świetlica, a w niej gry, układanki, atrakcyjne książeczki, a przede wszystkich dwie nauczycielki – Pani Ewelina Górska i Pani Maria (nazwiska niestety nie znam). Obie mają wiele pomysłów na zabicie nudy oraz obie mają świetne podejście do dzieci. Potrafią też do pracy w świetlicy zaangażować rodziców, co w moim przypadku pełniło wręcz funkcję terapeutyczną, a na pewno wyciszającą.

Chciałbym szczerze pogratulować Panu doskonałej organizacji pracy w zarządzanym przez Pana szpitalu.

Na koniec chciałabym podkreślić, że chociaż jesteśmy już w domu, nadal mogę swoje wątpliwości telefonicznie konsultować z Panią Doktor Magdaleną Szalewską. Nie czuję się zostawiona sama sobie. Nawet byłyśmy z Córeczką zaproszone na szpitalną Wigilię, w której oczywiście chętnie uczestniczyłyśmy. Tu dodam, że Zuzia bardzo chętnie wróciła na oddział, nie towarzyszył Jej strach czy niechęć.


W imieniu całej rodziny dziękuję za troskę i pomoc okazaną nam w trudnych dla nas chwilach.


Z wyrazami szacunku,
Joanna Napierała